Thursday, July 26, 2007

Just a quickie..

I feel like defeat..

Monday, April 16, 2007

Ethereal engine test (1)

Now for some proof. :)
This obviously ain't much, but is something that I've been missing for ages. There are lots of features to be implemented in the future [e.g. when they turn out to be necessary ;) ].
The most important thing is that the most difficult part of the whole GUI system for all my future projects is finally finished - meaning, that:
- All the elements can be prerendered and used later on, as well as rendered on a frame-regular basis.
- All the elements can be dynamically created/removed, and so do all the windows.
- The whole system is quite configurable.
- It's quite fast and reliable, too. Don't worry about the fps counter on the upper right - the toruses are generated with very high precision, and a simple depth texture rendering swallows 20 FPS on my gf6600. I needed them to be very detailed, when I was working on framebuffer objects support, and later forgot to decrease their level of detail :)
No memory leaks have been introduced so far :)
[Btw. Sorry for gay coder colours :)]

Monday, March 12, 2007

..slowly..

..progressing with Ethereal project. Yeah, I finally got back to it after the finals :) . In about 1-2 months I should start putting up some clips on youtube.

Wednesday, February 14, 2007

..one of these chaotic 1AM posts..

I can sense mental deterioration, lurking very deep inside of me. It's a funny feeling when everything you can do about such a state is to name all the things and people who you are sure have nothing to do with the whole problem. Still, if somebody notices something and asks you: what's going on? what's the matter? you blindly look in the person's eyes , searching for the answer, and then all that is left to do is to to put your head down.

The answer is relatively simple: there are no answers. It could be everything, starting from irrational things like politics, social tendencies, irresistible winter cold, ending at spiritual imbalance, unexplainable mood fluctuations.

Or maybe it is religion? War in Iraq, muslims, Islam, the whole thing happening at the moment? Polish government semi-standards?

Fuck that. At least I've got a cute, smart girlfriend. :) ..I shouldn't care so much about the further world that doesn't give a shit about single units..

My biggest fear is that this is not my kind of devil, because there can't be no devil if there is no God, and if there were any God, it would never allow such suffering. I see people ground up in the gears of this anarchy, I see people in anguish. I've come to believe that we are living in a great void. On a long enough timeline, the survival rate for everyone drops to zero.

Wednesday, January 17, 2007

jest (II)

jest parę przedmiotów z prostą geometrią
landszaftów na scianach drzwi ram póz stelaży
i jest zapis skóry w wypukłych sylabach
jak pędzlem zebranych w sieć rzeczną kaptaży

jest zwłaszcza krążenie malarskiego pędzla
powiedzmy z sobola powiedzmy wilgotne
zdjęte z Leonarda trójkątów lub koła
o promil za gęste o ciało za jasne

więc jestes ty we mnie gotowej jak obraz
więc jak białe wino w oddech się rozpadam
jak by tylko mocniej odcisnąć się w tobie -
więc wypij mnie odcedź zwięzłym ruchem zamknij

Joanna Wojdowicz.

Friday, December 29, 2006

Heroin, heroin ..

Jeszcze nigdy nie zamknęli mnie za hasz, wielu gnoi za to próbowało mnie posyłać na terapie. Bez skutku. Takie terapie są gówno warte; czasem nawet myślę, że już prędzej dałbym się zajebać bandzie dresów, niż wpędzić się w rehabilitację. Taka rehabilitacja to rezygnacja z samego siebie.

Kierowano mnie do wielu specjalistów. Niektórzy z nich zajmowali się psychiatrią, niektórzy psychologią kliniczną, a jeszcze inni działali z czysto społecznych pobudek. Doktor Forbes, na ten przykład, który chyba do tej pory nawet jest psychiatrą, posługiwał się dość sztywnymi technikami psychologicznymi, opierającymi się głównie na zasadach Freudowskiej psychoanalizy. Moim zadaniem było więc opowiedzieć o swojej przeszłości, skupiając sie przy tym na wszelakich nierozwiązanych konfliktach z dzieciństwa. Doktorek zakładał pewnie, że identyfikacja tych problemów i ich rozwiązanie pozwoli mi pokonać wewnętrzną złość, która skłania mnie do zachowywania się przeciwko samemu sobie. Czyli na przyklad do brania twardych narkotyków.
Typowa rozmowa wyglądała więc tak:
Doktor Forbes: Wspominałeś o swoim bracie, który był, jakby to ująć.. który był inwalidą. O tym, który umarł. Możemy o nim porozmawiać?

(pauza)
Ja: Po co?
(pauza)

Doktor Forbes: Nie masz ochoty porozmawiać na temat własnego brata?

Ja: Nie o to chodzi. Po prostu nie widzę żadnego powiązania między nim a moimi problemami z heroiną.

Doktor Forbes: Wygląda na to, że zacząłeś cpać mniej więcej w okresie, gdy zmarł twój brat.
Ja: Wtedy zdarzyło się jeszcze wiele innych rzeczy. Nie widzę większego sensu w ograniczaniu się tylko i wyłącznie do tamtego zdarzenia. Mniej więcej w tym samym czasie wyjechałem do Aberdeen, na uniwersytet. Nie znosiłem tego miejsca. Chyba wtedy zaczęły się jazdy z promem do Holandii. Miałem dostęp do praktycznie kazdego towaru.

(pauza)
Doktor Forbes: Chętnie bym wrócił do Aberdeen. Powiedziałeś, że nie znosiłeś Aberdeen, prawda?
Ja: Ta.

Doktor Forbes: Czego tak bardzo nie lubiłeś w uczelni ?
Ja: Samego uniwersytetu. Personelu, studentów, wszystkiego, no. Miałem wrażenie, że są typowymi nowobogackimi snobami.
Doktor Forbes: Rozumiem. Nie potrafiłeś nawiązać kontaktu z tamtymi ludźmi.
Ja: Nie tyle, co nie potrafiłem, ile nie chciałem. Chociaż odnoszę wrażenie, że dla pana to to samo. (obojętne wzruszenie ramionami) . . . Nic mnie te chuje nie obchodziły
(pauza)
To znaczy, naprawdę nie widziałem w tym żadnego sensu. I tak wiedziałem, że długo tam nie zagrzeję. Jeśli miałem ochotę się wygadać, to szedłem do pubu. Jeśli miałem ochotę zamoczyć, chodziłem na kurwy.
Doktor Forbes: Korzystałeś z usług prostytutek?

Ja: Ta.
Doktor Forbes: Czy działo się tak dlatego, ponieważ brakowało ci pewności siebie w nawiązywaniu kontaktu z kobietami na uniwersytecie w celach zarówno czysto społecznych, jak i tych ściśle ukierunkowanych na seks ?

(pauza)
Ja: E tam, spotykałem się z paroma laskami.

Doktor Forbes: Więc w czym tkwił problem ?
Ja: Interesował mnie sam seks, a nie związki. Tak prawdę mówiąc, to nie chciało mi się nawet tego przed nimi ukrywać. Postrzegałem te kobiety tylko i wyłącznie jako przedmioty, które miały służyć zaspokajaniu moich potrzeb. W pewnym momencie zdecydowałem, że uczciwiej będzie po prostu iść do łóżka z prostytutką, niż kogokolwiek oszukiwać. Widzisz, kiedyś jeszcze miałem jakieś zasady. Wydawałem stypendium na kurwy, a same książki i jedzenie podpierdalałem. To chyba wtedy zaczęły się te historie z okradaniem witryn. Nie chodziło jeszcze o hasz, chociaż on na pewno mi nie pomagał.
Doktor Forbes: Mmmm. Powróćmy do tematu twojego brata, tego, który zmarł. Co o nim myślałeś ?
Ja: Sam nie wiem . . . słuchaj, gość w ogóle nie kontaktował. Był gdzie indziej, całkowicie sparaliżowany. Cały czas siedział w tym swoim przeklętym wózku z głową odwroconą w którąś ze stron. Jedyne co potrafił jeszcze zrobić to mrugnąć okiem, czy coś przełknąć. Czasem wydawał z siebie dziwne pomruki . . . Był bardziej przedmiotem, niż żywą osobą.
(pauza)
Kiedyś, jak byłem młodszy, to chyba było mi go szkoda. Wiesz, mama czasem brała go na dwór w tym, kurwa, całym wózku. To wielkie, przerośnięte coś w pierdolonym wózku, czaisz? Dzieciaki z ośki miały przez to nieziemski ubaw ze mnie i z mojego drugiego brata. Mówiły: 'Wasz brat to ciota', albo 'Wasz brat to zombie' i takie tam. Ja wiem, byliśmy wtedy tylko gnojkami, ale ja to wtedy odbierałem zupełnie inaczej. A jakoże za młodu byłem jeszcze wysoki i nieproporcjonalnie zbudowany, to w pewnym momencie zacząłem myśleć, że i ze mną jest coś nie tak. Że byłem trochę jak Davie . . .

(długa pauza)
Doktor Forbes: Więc było ci przykro z powodu twojego brata.
Ja: Kiedy byłem dzieciakiem, gnojkiem, to tak. Potem Davie pojechał do szpitala. Chyba wtedy cały problem zaczął powoli usuwać się w cień. Wiesz, zniknął mi z oczu, już o nim tyle nie myślałem. Odwiedziłem go parę razy, ale nie widziałem w tym jakiegokolwiek sensu. Było z nim zero kontaktu, rozumiesz? Traktowałem jego chorobę jak jakieś koszmarne życiowe zawirowanie. "Pan Davie wylosował najgorszą kartę". Cholernie przykra sprawa, ale człowiek nie może się z tym potem pogodzić do końca swoich dni. Szpital był jednak dla niego najlepszym miejscem, dobrze się tam nim opiekowali. Kiedy zmarł, dopadło mnie potworne poczucie winy, że zawaliłem, że może powinienem był zrobić coś więcej. No ale co można było jeszcze zrobić?
(pauza)
Doktor Forbes: Czy kiedykolwiek wcześniej komuś o tej sprawie mówiłeś?
Ja: Nie . . . no, może wspominałem coś tam mamie i tacie . . . . . . . Mniej więcej tak to wyglądało. Wyszło ze mnie wtedy sporo rzeczy; niektóre były trywialne, niektóre cięzkie, niektóre z kolei nudne, a jeszcze inne wręcz odwrotnie - nawet interesujące. Czasem mówiłem prawdę, a czasem kłamałem. Kiedy zmyślałem, zdarzało mi się mówić rzeczy, które wydawało mi się, że Forbes chciał usłyszeć, a kiedy indziej takie, które celowo miały go zdziwić, czy też wprawić w osłupienie. Tak naprawdę to wszystko było gówno warte. Nie widziałem jakiegokolwiek związku między tymi wszystkim rzeczami, o które mnie pytał, a ćpaniem, chociaż. Dowiedziałem się o sobie paru ciekawych rzeczy.
-------------------------------------

Mialem zamiar przetlumaczyc caly rozdzial, ale - jak to u mnie tradycyjnie bywa - poswiecilem na niego az cala godzine, a potem znalazlem sobie ciekawsze rzeczy do roboty. W rezultacie, po rownym miesiacu albo nawet dwoch (by podkreslic dramaturgie sytuacji), gdy odnalazlem to tlumaczenie w stanie gnilnego rozpadku, zdecydowalem sie go tu przekleic. Oczywiscie, fragment pochodzi z Welshowskiego "Trainspottingu", ktory diablo polecam!

..a jak Ty podchodzisz do swojego partnera?

Thursday, December 28, 2006

..

..I think I feel lost, like if everything in my vicinity was void, empty, shallow and hollow..

..I wish I knew why..


I wish I understood a lot of things I am actually never going to find out answers for.